Biologia to także procesy kwantowe. Obejrzyjcie film o kwantowym kompasie ptaka - rudzika, który w prosty sposób pokazuje to zagadnienie.
Bioinżynieria kwantowa to temat, który poruszany jest w coraz większej ilości prac. Ostatecznie chodzi nam o stworzenie możliwości jak najdokładniejszego operowania na jak najmniejszych cząstkach i falach, za pomocą biologii, ale ważne są także czujniki.
W styczniu 2026 naukowcy pokazali białko, które świeci „inaczej”, gdy zmienia się pole magnetyczne. W praktyce to biologiczny czujnik: komórka może wytwarzać znacznik, a my odczytujemy go światłem, patrząc przez mikroskop: https://www.nature.com/articles/s41586-025-09971-3
Po co to komu? Bo daje nowy sposób „zobaczenia” tego, czego zwykła fluorescencja nie odróżnia: łatwiej wyłuskać sygnał z tła, rozróżniać kilka znaczników naraz i w niektórych sytuacjach lepiej określać, gdzie w próbce znajduje się obserwowany obiekt — bez dokładania sztucznych nanocząstek.
I tu wchodzi bioinżynieria kwantowa: zamiast traktować białko tylko jako „farbkę”, projektuje się je tak, by wykorzystywało subtelne właściwości świata kwantowego na poziomie cząsteczek i zamieniało je na sygnał widoczny gołym okiem (jasność świecenia). Krótko: to krok w stronę biologicznych „sensorów nowej generacji”, które łączą prostotę fluorescencji z dodatkową informacją niesioną przez magnetyzm. Być może przydadzą się do tworzenia nowych skanerów ciała.